Startowa
Menu główne
Startowa
Aktualności
O Parafii
Rodzina Kolpinga
Sport
KCK
Helusz
Cieplice
Pomnik Katyński
Gazetka - Kronika
Galeria
Pobieralnia
Linki
Napisz do nas
Szukaj
FAQs
     
Kronika ks. Bronisława Filii PDF Drukuj E-mail

Z okazji Jubileuszu 25 - lecia parafii Chrystusa Króla w Jarosławiu publikujemy autentyczny tekst kroniki parafialnej napisany przez ks. Bronisława Filę. Powstanie parafii Chrystusa Króla jest bardzo ważnym fragmentem historii całego miasta i jednocześnie świadectwem wielkiej roli, jaką odegrał proboszcz jarosławskiej kolegiaty. Jest to również, a może przede wszystkim świadectwo wielkiej wiary duszpasterzy i ludu zamieszkującego tę ziemię.

Kronika przyszłej parafii Chrystusa Króla od dnia 22 czerwca 1981 r. Na większą cześć Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego i ku uczczeniu Najśw. Marii Panny, Matki Kościoła.


22 czerwca 1981 r.
W dniu dzisiejszym przybył do domu Sióstr Niepokalanek Ks. Biskup Ordynariusz Ignacy Tokarczuk celem omówienia spraw związanych z powstaniem nowego ośrodka duszpasterskiego dla niedawno powstałego osiedla Kombatantów i mieszkańców z pobliskich ulic. Plany stworzenia punktu duszpasterskiego w tym rejonie Jarosławia sięgają roku 1966. Różni księża zjawiali się w klasztorze SS. Niepokalanek, aby zobaczyć możliwości pracy duszpasterskiej w kaplicy Sióstr. Mieści się ona w domu Zgromadzenia, gdzie od roku 1874 była szkoła podstawowa a potem gimnazjum i liceum, a po drugiej wojnie światowej szkoła gospodarcza i dziewiarska.
Siostry Niepokalanki pozytywnie odniosły się do prośby Kurii Biskupiej w Przemyślu i udostępniły salę o powierzchni 85 m2 na nową kaplicę dla nowej parafii i trzy bardzo małe pomieszczenia obok tej sali na cele duszpasterskie, do czasu wybudowania nowego kościoła. W ubiegłym roku nominację na duszpasterza tego ośrodka otrzymał Ks. Eugeniusz Gilarski, ale zrezygnował tak jak i inni wyznaczeni uprzednio Księża. Gdyby Siostry oddały na cele parafii swoją kaplicę, z której dotąd korzystają wierni, chętnych byłoby wielu. Urządzanie jednak tymczasowej kaplicy na końcu domu i przyzwyczajanie do niej ludzi, którzy mieli zrezygnować z kaplicy klasztornej, było zadaniem trudnym, którego mogli nie zaakceptować wierni. Po piętnastu latach planów, dyskusji Ks. Biskup Ordynariusz zwrócił się do mnie, abym zajął się tą sprawą, dotąd nie załatwioną. Po licznych rozmowach z Siostrami ustaliłem dzień przyjazdu Księdza Biskupa do klasztoru Sióstr. Ksiądz Biskup oglądnął salę pod tymczasową kaplicę i polecił przygotować umowę. W rozmowie brała udział oprócz przełożonej domu s. Marii Paszkiewicz także s. Zofia, administratorka generalna z Szymanowa. Tak zakończyła się ta wizyta.

23 czerwca 1981 r.
Przedstawiłem Siostrom projekt umowy na udostępnienie tymczasowego pomieszczenia na pierwszy ośrodek parafialny. Siostry zmieniły projekt i życzyły sobie, aby umowa była zawarta między proboszczem Kolegiaty, to jest mną a Zgromadzeniem SS. Niepokalanek w Jarosławiu. Taką spisały: „Umowa zawarta między Księdzem Prałatem Archiprezbieterem Dr. Bronisławem Filą, proboszczem parafii przy Kolegiacie p. w. św. św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty w Jarosławiu a Zgromadzeniem Sióstr Niepokalanek w Jarosławiu reprezentowanym przez siostrę przełożoną Marię Paszkiewicz.” Zgodnie z umową Kolegiata pokrywa koszta adaptacji udostępnionych pomieszczeń: sali o pow. 85 m2 i bardzo małych pomieszczeń obok niej na cele duszpasterskie, a ksiądz zamieszka w małym pokoiku na kapelanii obok mieszkania księdza kapelana. Obecnie jest nim bardzo zacny i pobożny Ks. Kazimierz Stankiewicz.
Umowę przedstawiłem Kurii Biskupiej do zatwierdzenia. Ks. Biskup ją zatwierdził (L. 1282/81) zgodnie z życzeniem Sióstr. Zatwierdził ją także Zarząd Zgromadzenia w Szymanowie.
Mając ustalone minimalne warunki do stworzenia nowego ośrodka duszpasterskiego, Ks. Biskup wyznaczył naszego wikariusza Ks. Antoniego Ślusarczyka na duszpasterza wiernych tu zamieszkałych. Miał on jednak pracować nadal przy Kolegiacie w katechizacji, ucząc młodzież przychodzącą do nas na naukę religii.

25 czerwca 1981 r.
Korzystam z czasu dogodnego, prowadząc rekolekcje w domu Sióstr dla młodzieży i omawiam tok przyszłych prac przy adaptacji pomieszczenia na kaplicę parafialną.

26 czerwca 1981 r.
Podejmuję starania o zdobycie dużej parceli pod przyszłą kaplicę i kościół. Wszystkie racje przemawiają za tym, aby nie wydawać pieniędzy na tymczasową kaplicę w domu Sióstr, ale starać się od razu o samodzielny punkt duszpasterski na własnej parceli.

7 lipca 1981 r.
Radio podało wiadomość o nominacji papieskiej: Prymasem Polski został Ks. Biskup Józef Glemp, dotychczasowy ordynariusz w Olsztynie.

11 lipca 1981 r.
Nowe rozmowy z właścicielem ewentualnej parceli pod przyszłą kaplicę i kościół. Są duże nadzieje na szybkie i pomyślne załatwienie sprawy placu.

19 lipca 1981 r.
Przed Mszą św. dla dawnych maturzystek, obchodzących 25-lecie matury zdanej u SS. Niepokalanek, rozmawiałem w sprawie parceli. Są duże nadzieje na to, że nie będzie się adaptować pomieszczeń Sióstr dla celów duszpasterskich, ale stworzy się coś własnego.

21 lipca 1981 r.
Nadzieja na kupno parceli okazała się płonna. Jestem bardzo zmartwiony. Właściciel nie zjawia się na umówione spotkania. Nie wiadomo, co się stało. Nawiązuję kontakt w sprawie kupna innej parceli z małym domem. Parcela jest gorsza. Szukam jakiegoś rozwiązania możliwego do przyjęcia.

22 lipca 1981 r.
Jedziemy do Kielc w sprawie omówienia nabycia parceli z domem, stanowiących własność Pani Keryluk, której córka mieszka w Kielcach. Sprawa nabycia nie jest zbyt łatwa. Rodzina ma podać warunki w najbliższych dniach. Wracamy z Ks. Ślusarczykiem z pewną nadzieją.

25 lipca 1981 r.
Rodzina Pani Keryluk chce sprzedać całość posiadanej realności. Nie ma zgody brata z Paryża. Nadto cena jest bardzo wysoka. Nawet przy istniejącej dewaluacji suma trzech milionów złotych jest nie do przyjęcia. Znowu jestem na rozdrożu. Co robić, czy rozpoczynać prace w domu Sióstr, czy dać 3 000 000 (trzy miliony).

27 lipca 1981 r.
Rozpocząłem rozmowy z p. Bronisławem Bauerem w sprawie nabycia jego parceli. Wznowione rozmowy rodzą nadzieję na pomyślne załatwienie sprawy placu pod kaplicę i kościół.

28 lipca 1981 r.
Bogu niech będą dzięki. Wreszcie po dwóch i pół miesiąca szukania parceli mamy możliwość nabycia placu dla celów kościelnych. Zawieramy z Bronisławem Bauerem oficjalnie kontrakt prywatny, który zobowiązujemy się zawrzeć w Państwowym Biurze Notarialnym z chwilą uzyskania możliwości. Za sumę 480.000 zł /czterysta osiemdziesiąt tysięcy/ stanowiącą moją własność kupiłem dla przyszłej parafii parcelę 0.60 ha jako mój dar. Pieniędzy parafialnych nie ma, ponieważ cały dach główny Kolegiaty kryje się obecnie blachą miedzianą, a także wykonuje się całe nowe centralne ogrzewanie za sumę ponad pół miliona złotych, nie licząc pieców do opalania c. o. gazem. Dzięki wyjątkowej łasce Bożej mogę dziś pożyczać pieniądze i planować budowę tymczasowej kaplicy na własnym placu.

29 lipca 1981 r.
Jeżdżę z Ks. Józefem Sondejem z Rzeszowa i rozpoznaję możliwości nabycia materiałów na przyszłą kaplicę. Odtąd codziennie podejmuję wyjazdy we wszystkich kierunkach, by coś załatwić dla zrealizowania wytkniętego celu. Jak najszybciej musimy postawić w zakupionym ogrodzie tymczasową kaplicę drewnianą, a potem stawiać kaplicę większą z cegły.  Parcela, którą kupiłem dla nowej parafii za własne pieniądze z dużych oszczędności i darów mojej rodziny w Ameryce dla mnie, nie jest wcale tania. W istocie jest bardzo droga, a ten, który ją sprzedał jest chory na serce i dlatego też należało się spieszyć, by plac zająć w używanie. Jak to zrobić? Musieliśmy zachować ostrożność, by nie narazić parceli na zajęcie, gdyby wyszło, że ma na niej stanąć kaplica, a z drugiej strony trzeba było planować przyszłą budowę kaplicy. Po godzinie 21 chodziłem więc z kierowcą księdzem po ogrodzie już naszym z obawą, by się nie dać poznać. Po mieście bowiem szły pogłoski: „Na ogrodzie Bauera Ks. Fila buduje kaplicę”. Trzeba było więc być bardziej czujnym. Ktoś się wygadał. Z wielką ostrożnością przywieźliśmy na plac drzwi garażowe i drewniane kantówki, zostawiając je pod drzewami owocowymi.

31 lipca 1981 r.
Kupiłem, jeżdżąc z Ks. Ślusarczykiem, 10 ton stali budowlanej za sumę 65.250 zł na budowę nowej kaplicy murowanej.

3 sierpnia 1981 r.
Kupiłem deski na kaplicę drewnianą za sumę 60.000 zł i kantówki za sumę 13.775. Ks. Ślusarczyk zakupił deski i kantówki za sumę 33.456 złotych (za pieniądze otrzymane ode mnie). Ks. Biskup Ordynariusz dał na cele adaptacji pomieszczeń Sióstr sumę 100.000 zł (sto tysięcy złotych).

5 sierpnia 1981 r.
Telefonicznie wzywał mnie Ks. Kanclerz Zdzisław Majcher w imieniu Ks. Biskupa na rozmowę celem ustalenia granic nowej parafii, która miała być utworzona w sierpniu b. r. z kaplicą parafialną u Sióstr.

6 sierpnia  1981 r.
Po powrocie Księdza Biskupa z urlopu pojechałem do Przemyśla i przedstawiłem plan do akceptacji: albo przystosowujemy pomieszczenia Sióstr na kaplicę, albo budujemy własną tymczasową kaplicę na parceli kupionej przeze mnie w oparciu o tymczasową umowę między mną a p. Bronisławem Bauerem. Umowę kupna i sprzedaży podpisali jako świadkowie: Ks. Józef Galant – nasz wikariusz i Józef Baziuk – nasz długoletni zaufany współpracownik w sprawach remontowych. Ks. Biskup z wielkim uznaniem przyjął moje przedłożenia. Serdecznie podziękował mi za kupno parceli i polecił stawiać kaplicę tymczasową na własnej parceli. Był zachwycony położeniem parceli i jej wielkością. Już wtedy omówiłem poświęcenie drewnianej kaplicy w niedzielę 16 sierpnia b. r. Ksiądz Biskup polecił ostrożność i udzielił mi na moją prośbę błogosławieństwa na tworzenie ośrodka duszpasterskiego na własnej parceli. Odłożył także wydzielenie granic nowej parafii w nowej sytuacji, mimo, że prosiłem o wyznaczenie dnia przyjazdu zainteresowanych Księży. Ponownie zadecydował, że Ks. Ślusarczyk ma prowadzić katechizację przy Kolegiacie. Uzyskałem zgodę Ks. Biskupa, by dzieci najmniejsze na życzenie rodziców mogły mieć katechizację przy nowym ośrodku.

7 sierpnia 1981 r.
Na nowo przedyskutowaliśmy całość spraw dotyczących budowy kaplicy z drzewa i drugiej z cegły z Ks. Ślusarczykiem, Ks. Galantem, z księżmi moimi przyjaciółmi. Nie możemy otrzymać zezwolenia władz administracyjnych i dlatego mimo takich czy innych konsekwencji musimy działać w konspiracji. Wysyłam więc drugi już raz Ks. Ślusarczyka na urlop i ustalam tok postępowania. Kaplicę z drzewa przygotowują cieśle. Kupiliśmy część cegły za sumę ponad 50.000 zł oraz potrzebne deski i belki. Wszystko jest ustalone. Jeszcze raz jadę do Ks. Józefa Sondeja, mojego przyjaciela w Rzeszowie z Ks. Józefem Galantem celem omówienia szczegółów poświęcenia nowego ośrodka. Powoli analizujemy każdy szczegół. Przed poświęceniem nie będzie się ujawniać planu i placu.

10 sierpnia 1981 r.
W czasie mojego pobytu w Przemyślu na eksporcie mojego zmarłego przyjaciela i kolegi Ks. Tadeusza Szczurka omawiam szczegóły uroczystości poświęcenia z Ks. Biskupem Tadeuszem Błaszkiewiczem w jego mieszkaniu, bo miał chorą nogę.

11 sierpnia 1981 r.
Po Mszy św. pogrzebowej rozmawiałem z Księdzem Biskupem Ordynariuszem w sprawie poświęcenia kaplicy. Zmieniłem plan i chciałbym, aby poświęcenie odbyło się w dniu 15 sierpnia w dzień Wniebowzięcia na zakończenie naszej pielgrzymki jarosławskiej do Kalwarii Pacławskiej. Ksiądz Biskup powiedział mi, że wobec choroby (chora noga) Ks. Biskupa Tadeusza, naszą kaplicę poświęci Ks. Biskup Stanisław Jakiel, którego on sam poprosi o to. Ks. Biskup Ordynariusz znów wyraził swoją radość, że tak niezwykle pomyślnie rozwiązujemy tworzenie nowego ośrodka i trudności z tym związane. Wróciłem do domu bardzo podniesiony duchowo i spowiadałem wieczorem pielgrzymów przed jutrzejszą pielgrzymką.

12 sierpnia 1981 r.
O godzinie 6 rano odprawiłem Mszę św. i wygłosiłem kazanie o celach pielgrzymki dla udających się do Kalwarii Pacławskiej. Ludzi było dużo. Grupą młodzieży miał się zająć Ks. Władysław Drewniak – nasz współpracownik, a Ks. Janeczko Władysław i ja mieliśmy zająć się wiernymi. Ja miałem grupę ministrantów. Dla asysty, młodzieży i ministrantów organizowaliśmy we wtorek, środę, czwartek i piątek wspólne posiłki: zupa, kanapki, herbata, kakao. W czasie pielgrzymki gorąco modliłem się, aby Pan Bóg w dobroci Swojej przyjął dar: nowy ośrodek duszpasterski i aby błogosławił w tworzeniu go. Pogoda dopisała. Polecałem także jeszcze jeden problem duszpasterski Jarosławia. Czas pokaże, czy będzie on rozwiązany. Celem naszej pielgrzymki, tych czterech dni poświęconych Panu Bogu, było podziękowanie za ocalenie Ojca Św. w czasie zamachu na Jego życie w dniu 13 maja b. r. i uproszenie Mu zdrowia. Ten cel ożywiał naszą pielgrzymkę, dodawał jej dynamizmu. Nadto celem pielgrzymki było nieujawnione przygotowanie do poświęcenia kaplicy. W kazaniach, w czasie dróżek – stacji ku czci Matki Bożej w środę i w czasie długiej Drogi Krzyżowej, trwającej od godziny 7 rano do godziny 16:30 w czwartek przygotowywałem wiernych z całego Jarosławia do nabożeństwa w Jarosławiu na zakończenie pielgrzymki a miało być nim poświęcenie kaplicy ku czci Chrystusa Króla. Często brzmiały więc pieśni pielgrzymów: Sercem kocham Jezusa, O Chryste Królu, Nie będziemy nigdy sami, bo sam Chrystus będzie z nami, Chrystus Wodzem! Żarliwość modlitewna ludzi budowała nas kapłanów. W czasie długich procesji po wzgórzach kalwaryjskich panowało skupienie i rozmodlenie, także ludzi młodych. Na zakończenie zebrano składkę. Podałem wtedy do wiadomości, że ofiary przeznaczamy na nową świątynię Chrystusa Króla. Wierni nie wiedzieli jeszcze, o jaką to świątynię chodzi.

14 sierpnia 1981 r.
Późno wieczorem po zakończeniu głównych nabożeństw wyjechałem do Przemyśla i znów rozmawiałem o jutrzejszej uroczystości z Ks. Biskupem Tadeuszem Błaszkiewiczem. Szybko wyjechałem do domu, by zająć się całością spraw związanych z przygotowaniem uroczystości poświęcenia.

15 sierpnia 1981 r.
Wstałem przed godziną 4 rano. Słońce wspaniałe wschodziło, kiedy spod Sieniawy zabezpieczałem nowy krzyż dębowy, wysoki na 13 m, jadąc autem przed krzyżem, który był zrobiony (na dwa tygodnie wcześniej) celem umieszczenia go na placu poświęconym. Krzyż kosztował prawie 30.000 zł, bo jest on olbrzymich rozmiarów i sam dąb kosztował drogo. Po przywiezieniu krzyża zostawiliśmy go na ogrodzie SS. Niepokalanek i tu wyryto na nim słowa z encykliki Ojca Św. Jana Pawła II: „Odkupiciel człowieka”. Rozpoczęło się stawianie przywiezionych dopiero elementów nowej drewnianej kaplicy w rogu ogrodu nabytego pod przyszłą świątynię. Była wspaniała uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, a my w drzewach ocieniających nasze wzgórze i w drzewach owocowych, rosnących rozłożyście na placu stawialiśmy pierwsze belki pod pierwszy dom Boży. Praca szła powoli i zanosiło się na to, że nie zdążymy przed godziną 16:00. Wtedy Ks. Józef Galant i p. Wojciech Kuchta – nasz pracownik dokonywali niezwykłych przyspieszeń. Ks. Wójcikowski – nasz współpracownik zwoził ołtarz soborowy, świece, tabernakulum i przygotowywał do Mszy św. W końcu stanęła drewniana kaplica z dachem; chociaż boki jej nie były zupełnie zakończone, przygotowano w niej miejsce do Mszy św.
Po godzinie 15:15 wyszła z Kolegiaty procesja na Muninę po wracających z Kalwarii pielgrzymów. Zgodnie z naszym ogłoszeniem z ubiegłej niedzieli pielgrzymi mieli wracać po 20 latach tak, jak to było przed zakazem władz cywilnych. Ludzi więc było bardzo dużo w naszej procesji, którą po pielgrzymów prowadził nasz senior Ks. Władysław Janeczko. Z Muniny ze stacji szli nasi pielgrzymi. Prowadził ich Ks. Drewniak, który dopiero 10 km przed Przemyślem, idąc pieszo z ludźmi z Kalwarii, ujawnił im, że nie tylko nawiązują do dawnej tradycji idąc z Muniny do Jarosławia, jak szli nasi praojcowie, ale także będą na uroczystości poświęcenia nowej kaplicy ku czci Chrystusa Króla. Radość zapanowała przeogromna w pielgrzymich sercach. Kiedy więc dojeżdżali pociągiem do Muniny, przygotowywali się wszyscy do pięknego pochodu przez kilka kilometrów. Z Muniny szła za krzyżem młodzież, członkowie oazy młodzieżowej, asysta ubrana w bieli, ministranci i starsi. Śpiew ich dynamiczny, z serca, rozpalał żarliwość modlitewną. Ponieważ w Polsce zaszły wielkie zmiany od sierpnia roku 1980, możemy iść ulicami nie prosząc o zgodę władz cywilnych.
Przed godziną 16:00 przyjechał Ks. Biskup Dr Stanisław Jakiel do domu SS. Niepokalanek, ale zaraz udaliśmy się na plac, gdzie stała skromna kaplica. Początkowo Ks. Biskup miał tylko poświęcić kaplicę i plac oraz wygłosić słowo Boże. Prosiłem go o celebrę, ale nie nalegałem, zostawiając mu decyzję. Stwierdził, że ja będę odprawiał jako dziekan. Napływ ludzi był ogromny. Na plac z nową kaplicą wchodziła nasza procesja i olbrzymia pielgrzymka z Kalwarii. To nie była więc garstka ludzi, jak było gdzie indziej przy niezapowiedzianych uprzednio poświęceniach, ale ogromna manifestacja religijna z udziałem tysięcy ludzi. Przyszli także mieszkańcy z pobliskiego osiedla Kombatantów i z ulic pobliskich.
Na początku zabrzmiała pieśń grupy Ks. Drewniaka: Oto jest dzień... radujmy się i weselmy się w nim...
Po powitaniu Ks. Biskupa przez młodzież, pielgrzymów, w krótkim przemówieniu nawiązałem do celów pielgrzymki naszej, w czasie której chcieliśmy podziękować za ocalenie Ojca Św., za to, że ostatnio wyszedł ze szpitala i podziękować za opiekę nad Ojczyzną. W tej to intencji ofiarujemy dziś nasz trud związany z powstaniem tego namiotu Bożego, tymczasowej kaplicy, którą poświęcamy Chrystusowi Królowi. Tym bardziej radujemy się, że poświęci ją Ksiądz Biskup, dając ludowi Bożemu dziś swój dar, jako nawiązanie do swej ofiarnej pracy w Jarosławiu w czterdziestolecie posługi dla naszego miasta. Z kolei Ks. Biskup poświęcił kaplicę i plac.
Ks. Biskup już po powitaniu przez młodzież powiedział mi, że będzie odprawiał Mszę św. Obaj z Ks. A. Ślusarczykiem koncelebrowaliśmy. Siostry Niepokalanki z Siostrą Przełożoną przyszły w całym zespole i zajęły miejsca w nowej kaplicy. Przybyły też Siostry Służebniczki, Siostry Felicjanki, zaproszone w ostatnich godzinach. Po ewangelii pięknie przemówił Ksiądz Biskup. Nawiązał do swego pobytu w Rzymie już po zamachu na życie Ojca Św. i powiedział, że zamach był tak planowany, że Ojciec Św. miał zginąć na miejscu. Bóg go wyraźnie ocalił, bo trzecia kula nie wyszła. Gdyby pięć minut spóźniono się z operacją, ratunek nie byłby możliwy. Następnie Ks. Biskup powiedział, że jako prowadzący rozmowy z rządem w sprawie budowy kościołów podaje, że sprawa budowy kościoła w tej części Jarosławia była już omawiana na wniosek Kurii Biskupiej i władze sprawę odłożyły, ale nie odmówiły zezwoleń. Będzie ona nadal przedmiotem uzgodnień i starań. „Dziś poświęca się kaplicę, ten namiot Boży, jak powiedział Ks. Prałat, aby zabezpieczyć plac pod budowę przyszłego kościoła”. Kazanie było bardzo interesujące i głośno wypowiedziane. Ludzie słuchali z wdzięcznością. Głos cudownie dopisywał Ks. Biskupowi.
Po kazaniu wierni ujawnili swoje zaangażowanie we Mszy św. Do Komunii św. przystąpiły długie szeregi wiernych. Na moją prośbę Ks. Biskup pozwolił przyjąć Komunię św. drugi raz w ciągu dnia z racji zakończenia pielgrzymki. Z kolei pięknie przemówił p. Kazimierz Ziobro, prezes N. S. Z. Z. Solidarność, dziękując, że Kościół zajął się tym rejonem Jarosławia.
Na koniec obraz Serca Jezusowego, z mojego pokoju, ofiarowany przeze mnie do tej kaplicy, niesiony w procesji przez asystę w bieli, wzięli na swoje ramiona w feretronie młodzi mężczyźni. Oddałem wszystkie rodziny a szczególniej ojców i mężów w opiekę Chrystusa Króla, podziękowałem Księdzu Biskupowi za ofiarę Mszy św., piękne słowo Boże i prosiłem o arcypasterskie błogosławieństwo.
Była to wspaniała, podniosła uroczystość. Jakże byłem szczęśliwy, że Chrystus Król przyjął nasz dar. Jakże na tym wzgórzu Chrystusa Króla brzmiały uroczyście pieśni: Chrystus Wodzem... Idziesz przez wieki... Wiary nie damy... Tobie przysięgamy – Chryste Tyś Królem tej ziemi... i na zakończenie: Boże coś Polskę...
Ludzie okazywali nam wielką wdzięczność za to, że zauważyliśmy ich potrzeby religijne. Siostry Niepokalanki były uszczęśliwione, że istniejąca konieczność zajęcia ich kaplicy na cele parafialne (była możliwość, że będą musiały dać swoją kaplicę parafii), została raz na zawsze bardzo pozytywnie załatwiona. Zapewne także modlitwa staruszek – sióstr wspomagała nas w podjęciu odważnych decyzji. Bez zgody władz wybudowaliśmy nową kaplicę jako znak zajęcia wspaniałego i jedynego miejsca w tym rejonie na cele duszpasterskie. Niech Chrystus Król będzie uwielbiony na tym poświęconym miejscu! Jak powiedziałem w powitaniu Ks. Biskupa, na tym wzgórzu nasi praojcowie postawili krzyż, wspominając męczenników za sprawę narodową, zamordowanych przez rząd austriacki we Lwowie Józefa Kapuścińskiego (z Jarosławia) i Wiśniewskiego. Tu gromadziła się młodzież jarosławska modląc się za Ojczyznę w dniach rocznic narodowych.
Po wspaniałych podniosłych przeżyciach tego dnia Ks. Biskup był na posiłku w domu Bronisława Bauera, gdzie przygotowałem wieczerzę.